Nowoczesny manicure hybrydowy, przyklejany na plasterkach. Do samodzielnego usunięcia w domu w ciągu minuty!
Absolutna nowość. Hybryda, której nie trzeba ściągać w salonie. Jeśli
do tej pory, coś trzymało mnie z daleka od hybrydowego manicure, to
właśnie fakt, że trzeba specjalnie umawiać się na jego zdejmowanie, bo
co do trwałości i wyglądu paznokci nie można mieć żadnych zastrzeżeń.
Dlatego nowa metoda wydaje się dość rewolucyjna.
Mat. prasowe
Paznokcie, po wykonaniu klasycznego manicure, okleja się
przezroczystymi plasterkami i przycina, spiłowuje do kształtu paznokcie.
Następnie nakłada się hybrydę i utrwala lampą. Jedyna różnica to fakt,
że po upływie 2 tygodni, plasterek można podważyć i zdjąć w kilka
sekund. Zobaczymy, czy zabieg spełnia obietnice...
Ocena testerki: Byłam dość sceptyczna co do tej metody. Często
chodzę na basen, moczę ręce, więc nie do końca wierzyłam w trwałość
plasterków. Trafiało mi do przekonania za to to, że nie trzeba stosować
przy zdejmowaniu żadnych preparatów, paznokcie się nie niszczą i nie
osłabiają. I oszczędza się czas na dodatkowej wizycie w gabinecie.
Plasterki były do paznokcia dopasowane idealnie - żadnych nierówności,
zadziorów, odstających fragmentów. Wybór lakierów duży. Połysk idealny
przez cały czas, nie było na płytce żadnych zarysowań. Pierwszy odprysk
pojawił się po dwóch tygodniach, a zdjęłam go po kolejnych czterech
dniach, czyli manicure wytrzymał nawet dłużej niż obiecywano. Odpryski
po tym czasie były na dwóch paznokciach i naprawdę nieduże, po prostu
paznokieć urósł na tyle, że przestało to ładnie wyglądać. Zdejmowanie
było banalnie proste. Wystarczy podważyć i pociągnąć, plasterek z
lakierem odchodzi w jednym kawałku a płytka paznokcia jest nienaruszona.
Jestem bardzo zadowolona z zabiegu i mogę go polecić każdej
dziewczynie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz